Ekskluzywność i dzikość, czyli Honduras i Bahamy

I kolejne wspaniałe miejsce na ziemi, aż chciałoby się powiedzieć raj na ziemi. Roatan wyspa należąca do Hondurasu – zupełnie inna od Kajmanów i Meksyku –  piękne woda o błękitnym kolorze, soczysta zieleń, miękki cudowny piasek, muzyka dobiegająca z otwartych barów i mnóstwo leżaków dla turystów. Totalnie powaliły mnie domki, piękne niewielkie domki z ciemnego drewna, równo postawione w rządku, a przy każdym palmy i hamak. Czyste lenistwo, swoboda, odpoczynek. Kiedy wysiedliśmy ze statku prosto na brzeg od razu znależliśmy się na czyściutkim placu wokoło którego ustawione były sklepy, już nie kramy ale sklepiki z kolorowymi tynkami i dachami. W środku atmosfera była niezwykle miła, cudowne, zapachy, świeżość, błyszczące podłogi i starannie poukładane pamiątki. Na plaże zjedżało się kolejką krzesełkową – niesamowita frajda. Aż ciężko opisać to słowami. Zapraszam więc do obejrzenia galerii.

I kolejne wspaniałe miejsce na ziemi, aż chciałoby się powiedzieć raj na ziemi. Roatan wyspa należąca do Hondurasu – zupełnie inna od Kajmanów i Meksyku –  piękne woda o błękitnym kolorze, soczysta zieleń, miękki cudowny piasek, muzyka dobiegająca z otwartych barów i mnóstwo leżaków dla turystów. Totalnie powaliły mnie domki, piękne niewielkie domki z ciemnego drewna, równo postawione w rządku, a przy każdym palmy i hamak. Czyste lenistwo, swoboda, odpoczynek. Kiedy wysiedliśmy ze statku prosto na brzeg od razu znależliśmy się na czyściutkim placu wokoło którego ustawione były sklepy, już nie kramy ale sklepiki z kolorowymi tynkami i dachami. W środku atmosfera była niezwykle miła, cudowne, zapachy, świeżość, błyszczące podłogi i starannie poukładane pamiątki. Na plaże zjedżało się kolejką krzesełkową – niesamowita frajda. Aż ciężko opisać to słowami. Zapraszam więc do obejrzenia galerii.



No i ostatnia z wielkich przygód tej podróży to Bahama. Kompletnie inna w wyobrażeniu. A w rzeczywistości ta jedna z wysp należąca do wysp Bahama była zupełnie dzika, pusta, troche przerażająca ale niezwykle fascynująca. Wybraliśmy się na wycieczkę dookoła wyspy z miejscowym miesdzkańcem. Zapakował nas do jeepa i ruszyliśmy w głąb wyspy. Oczom nie wierzyłam – smutne domki, zaniedbane, jakby opustoszałe. Odległości między nimi były dośc spore. Zawsze myślałam, że Bahamy to bogate wyspy a tu okazało się zupełnie inaczej. W końcu dotarliśmy do pewnego miejsca. Wysoka trawa połamane drzewa i ledwo widoczna ścieżka, kiedy prześlimy nią zobaczyliśmy coś wspaniałego. Tak własnie wyobrażałam sobie dziką plażę, praktycznie nieodkryty teren, wysokie fale na wodzie. Absolutna dzikość – poczułam się jak młody bóg, a raczej bogini. Można tam było zapomnnieć o całym świecie. Niestety czas szybko minął i trzeba było wrócić do część wysypy, która należąła do właściciela statku, gdzie były przygotowane atrakcje dla turystów i leżaki dla odpoczynku. A stamtąd…no cóż powrót na statek i powrót do portu w Miami i wylot do Polski. Czekając na odprawe na lotnisku z biletem w ręku, łzy leciały mi jak grochy, z żalu, że piękna podróż się skończyła.


Leave a Reply